Raz na lodzie, raz pod lodem…
Witam w kolejnym poście.
Dziś, po wyjściu ze szkoły, napotkałem swojego znajomego – Shevu, który jest założycielem Wałbrzyskiego Fanklubu Star Wars – http://ewfsw.boo.pl. W natłoku myśli podczas naszej rozmowy, ukształtowało mi się pytanie – a co by było, gdyby na Hoth nieco się ociepliło i nastąpiłaby wielka odwilż o zasięgu globalnym? Tak, wiem, że w dzień panuje tam temperatura około -30 stopni Celsjusza i praktycznie nie ma takiej możliwości, żeby temperatura skoczyła na tyle, by śnieg zaczął się topić, ale sami pomyślcie – już dziś trwają prace dotyczące manipulacją pogody, a Chińczycy wystrzelili nawet w chmury rakiety z jonami srebra, przez co spowodowali opady śniegu. Weźcie pod uwagę to, jak Imperium było zaawansowane technicznie podczas wojny z Rebeliantami.
Tak więc załóżmy, że Imperium w formie niegdysiejszej Republiki jakieś, hmmm… 1000 lat temu wyprodukowało taki sprzęt. Z pewnością sporo by zaoszczędzili na jakże kredytochłonnym transporcie wojsk na Hoth, godzinach walki i oczywiście na czasie. Jeżeli podwyższyli by temperaturę na planecie do, powiedzmy 10 stopni, to nie czekaliby długo na wyprowadzkę Rebelii, która mogła wpaść w ich sidła w przestrzeni, ponieważ w jej granicach nie można wykonywać skoków w nadprzestrzeń. Oczywiście to tylko moja wizja, zachęcam do udzielania się w komentarzach.
Z drugiej strony, tak sobie myślałem, czy na Manaan kiedyś były bardzo niskie temperatury, sprawiające, że zamarzała woda? Z Pewnością nie, ale kiedy tylko sobie to wyobrażam, widzę wielkie lodowisko, po którym śmigają sobie Selkathowie, aby zdążyć do pracy na plantację kolto
Aquenral powiedział
Luty 25, 2010 @ 3:23 pm
Bardzo głębokie refleksje Cię nachodzą, widzę.
Całuśna powiedział
Luty 27, 2010 @ 8:47 pm
Nie bujaj tyle w obłokach. Wyjrzyj przez okno i przypomnij sobie gdzie jesteś!:)