“A bliźniego swego[...]“
“[...]dechą przez łeb.”
Witam po raz kolejny, drodzy odbiorcy. Dzisiejszym poruszanym tematem będzie pomoc bliźniemu, czy też jej zupełna odwrotność.
Na wstępie dodam, że post ten jest pisany przez pryzmat mojej osoby. I tutaj należy się zastanowić – jaki ja jestem dla bliźnich? Po głębszej autorefleksji sumienia, stwierdzam, iż niestety jestem egoistą. Nie możesz tego po mnie poznać? – znaczy, że jesteś dla mnie dość ważną osobą, która zasługuje na zwrócenie na siebie uwagi. Zauważyłem, że potrafię wyciągnąć pomocną dłoń, lecz nie do każdego. Moi koledzy, przyjaciele, rodzina i najbliżsi zazwyczaj mogą liczyć na moją pomoc z pozytywnym skutkiem. Z kolei żebracy, nieznajomi, osoby których specjalnie nie lubię, porywają się często z motyką na Słońce będąc niemal pewnymi swych charyzmatycznych zdolności mających zachęcić mnie do oddania im dziesięciu lub więcej groszy, czy innych “skarbów”, nadając mi zazwyczaj tytuły “miszczu”, “szefie”, czy inny panie i władco.
Ale do rzeczy. Moim zdaniem, nie każdy jest warty pomocy. To właśnie różni ludzi od Boga – dar przebaczania i łaski oraz wyciągnięcia ręki do każdej zbłąkanej duszyczki. Powiedzmy, że mam 30 lat, własną dobrze prosperującą firmę, piękną żonę i duży dom. Pewnego dnia przychodzi do mnie brudny pan i prosi o chleb. O chleb, tak po prostu. Oczywiście dam mu ten bochenek, a nawet dorzucę jakiś pasztet. Ale sytuacja odwróci się o 180 stopni, gdy ten sam pan poprosi mnie o pieniądze. Odeślę go z wiadomością o tym, że jego kolejną próbę wyżebrania ode mnie pieniędzy, zgłoszę jako najście i wynikną z tego komplikacje prawne.
Kolejny przykład: Biedak od urodzenia vs. biedak – stoczony ćpun. Ten pierwszy z pewnością może liczyć na moją pomoc. Dam mu jeść, pić, a może nawet kupię mu jakąś nową kurtkę na zimę. Ćpun jedynie wzbudzi we mnie pogardę i zgorszenie wobec gatunku ludzkiego, który upada coraz to niżej. Ale o tym kiedy indziej.
Reasumując: sądzę, że powinno się pomagać innym, oczywiście całkowicie bezinteresownie – bo jest to dobre i prawidłowe. Lecz niestety nie każdy zasługuje na tę pomoc. Jeżeli ktoś potrafił upaść tak nisko, że na rynsztok patrzy z zadartą głową, to z pewnością miał czas na powiedzenie “dość”. Ale nie, “raz się żyje”, “żyje się chwilą”. Dobrze. To teraz prowadź dalej swoją marną egzystencję jako pasożytniczy byt żerujący na społeczeństwie, ale nie próbuj nazywać tego życiem…
A co wy o tym myślicie, jakie macie zdanie na ten temat? Może nie jestem obiektywny, może jestem zbyt agresywny w tym temacie? Jakkolwiek. Po prostu dajcie znać.
Marcin powiedział
Marzec 8, 2010 @ 8:33 pm
Ciekawe, daje do myślenia. Mam nadzieje ze będzie tak dalej. 6+
Kęciula powiedział
Marzec 8, 2010 @ 9:02 pm
chmm… zainspirowałeś mnie tym postem… Mogę nawet powiedzieć, że nakłoniłeś mnie do rozmyślania o tym zepsutym świecie x_x Zadaje sobie właśnie pytanie “czy jestem Egoistą?” chmm… myślę, że po części tak, ponieważ pomimo iż myślę o innych i chcę pomagać to jednak moje dobro/a stawiam na pierwszym miejscu…
OBY TAK DALEJ DIDKU 10/10
Ysior powiedział
Marzec 8, 2010 @ 9:26 pm
Nooo Didek z tematem trafiłeś w sedno! Szacunek dla Ciebie za tą umiejętność dobierania słów
GZ
Daaniel powiedział
Marzec 8, 2010 @ 9:33 pm
Zgadzam się z Tobą w 100 % i podziwam Cię, za ten dar dobierania odpowiednich słow. No, no Robi się coraz ciekawiej
Rafał powiedział
Marzec 8, 2010 @ 10:03 pm
Podpisuję się pod tym rencoma i nogami
Zamiast ryby – wędkę, bo jak sie da palec to zaraz całą rękę wyrwie. A jak sie raz da, to co chwilę taki ćpun czy innny menel będzie żebrał o kolejne 20gr.
matosia powiedział
Marzec 9, 2010 @ 5:50 pm
w kazdym z nas drzemie nutka egoizmu,ale trzeba rozgraniczyc pewne rzeczy,przewaznie czas wszystko weryfikuje.uwazam,ze kazdy zasluguje na pomoc,ale trzeba wiedziec w jaki sposob pomoc,nie nalezy byc naiwnym-to po pierwsze,po wtore -postawic sie w sytuacji danej osoby,obojetnie kto by to nie byl:cpun,zebrak,menel,alkoholik,bo nalezy pamietac o tym,ze gdy jestesmy na 100 % przekonani,iz jestesmy panami swojego losu i nic nam nie zagraza-zycie wtedy zaczyna platac figle i figielki i robi sie smutno i szaro,czasem dramatycznie i nie ma wyjscia,nie ma sil,aby podniesc sie i godnie zyc.nie chodzi tu o sile do podnoszenia sie z rynsztoku,sily na nic sie nie zdadza,potrzebna tu jest choc JEDNA POMOCNA DŁOŃ,chocby EGOISTY…
Ravandil powiedział
Marzec 9, 2010 @ 7:06 pm
Ha Didek i ty chcesz iść na dziennikarza? Myślę, że twoim zadaniem jest zostać filozofem,a wnioskuje to z faktu, że zacząłeś lubować się w skomplikowanych tematach. Badasz coraz to głębsze studnie. Pisz dalej. Jestem ciekaw następnych tematów!
Niech łaska Valarów pozwoli rozwijać Ci nowe wątki.
Całuśna powiedział
Marzec 11, 2010 @ 5:30 pm
Temat jest głęboki. Dość ciekawy. Można rozprawiać bardzooo długo na owy temat. Dlatego też powiem, że ja należę do tych ”charytatywnych” ludzi i staram się jak najczęściej pomagać. Oczywiście są wyjątki;) Czasem nawet takie o których piszesz. Jednakże należy brać odpowiedzialność za swoje czyny i słowa bo ” To co wysyłamy do innych wraca do nas jak echo”.
Wilczy powiedział
Marzec 12, 2010 @ 6:59 pm
O Całuśna… he, he…
Ale nie o tym … Pomoc? Ja popatrzyłem na to pod pryzmatem takim: Mam mieć operację. Nie musiałem się prosić. Ci co wiedzą: zadzwonili i sami Ją zaoferowali. Szanuję takich ludzi w moim życiu…pustym życiu jednak.
Post na dyszkę Dude!
Krzypek powiedział
Marzec 14, 2010 @ 9:58 am
To co tu piszesz jest niewątpliwie mądra, jednak według mnie zakończyłeś zbyt agresywnie
jak – bez urazy – ksiądz grzmiący z ambony. Calm down, man.
yookie powiedział
Kwiecień 7, 2010 @ 2:05 pm
A jednak, to chłopak pełen refleksji; bardzo mnie to cieszy:)
egoistka powiedział
Kwiecień 8, 2010 @ 9:11 pm
Przekornie powiem, że każdy z nas jest egoistą i to zwłaszcza wtedy, gdy pomaga innym. Nie ujmując nikomu – nawet jeśli robimy coś dla innych bezinteresownie, ta bezinteresowność jest jedynie pozorna. Dając żebrakowi chleb, robisz coś słusznego, jak sam powiedziałeś: “bo to dobre i prawidłowe”. Czyli liczysz, bardziej lub mniej świadomie, na nagrodę za swój czyn. I nieważne, czy to będzie podziękowanie, uśmiech, czy dozgonna wdzięczność za uratowanie komuś życia – otrzymasz coś, dzięki czemu poczujesz się lepiej we własnych oczach, a może i w oczach innych ludzi. Bo oto zrobiłeś coś dla drugiego człowieka, więc jesteś lepszy, mądrzejszy i bardziej “poprawny”. I nawet jeśli nikt patrzący z boku tego nie zauważy, ty otrzymasz zapłatę za swoje dobrodziejstwo.
Czy dam pieniądze ćpunowi na ulicy? Owszem, dam. Bo wiem, że jeśli tego nie zrobię, być może ten sam ćpun za kolejnym zakrętem potraktuje mnie brudną igłą gdzieś w okolicy żyły głównej. Dla kogoś z boku dawanie pieniędzy zaćpanemu małolatowi będzie głupotą, a dla innego aktem miłosierdzia. Dla mnie to jedynie zapewnienie sobie bezpieczeństwa.
Czy dam żebrakowi na chleb? Też dam, mając nadzieję, że jeśli mnie kiedyś zabraknie jedzenia, ktoś w podobny sposób się ulituje nad moim marnym losem.
Zawsze robimy coś za coś, każdy, bez wyjątku, pomaga we własnym interesie. I mogą się tu oburzać najszlachetniejsi tego świata, mogą pluć i złorzeczyć – prawda jest, jaka jest. Tak zostaliśmy skonstruowani, by czerpać korzyści nawet z pomagania innym. Niestety, a może stety, to są naturalne prawa świata zwierzęcego, do którego i my się zaliczamy. Jedyne, co odróżnia nas od zwierząt w tym względzie to fakt, że tylko my potrafimy sobie skutecznie wmówić, że robimy coś dla innych z pominięciem własnych korzyści.